design by kryst

Wolna Grupa Bukowina
ikonka   Droga artystyczna Wojtka Jarocińskiego

Co do "drogi artystycznej" - trudno czasami określić, w jakim miejscu się ona zaczyna - co skłania do napisania wiersza lub wyartykułowania dźwięku; przecież wyrywanie sobie zabawek we wspólnej piaskownicy jest tak ekscytujące, że wystarcza właściwie na całe życie - wyjście z tej plaży i zanurzenie się w oceanie słonym od łez, to akt samobójczy niekończącego się błądzenia. Litościwa fala wyrzuca w końcu na brzeg coś, co miało kiedyś przyjaciół, żonę, dom i całkiem jeszcze sprawną wątrobę.
A jednak warto ...

* * *

Czasem wystarczy z pozoru niewinna prowokacja, ot - choćby oficjalny i bardzo dęty konkurs do festiwalu piosenki radzieckiej ... W 1970 roku wziąłem udział w takim eksperymencie śpiewając ze Sławkiem Kaletą dwie, w owym czasie absolutnie undergroundowe pieśni ("Wierszyna", "Pograniczniki") Włodzimierza Wysockiego (Wysocki w tym czasie we własnym kraju płyty nie miał, jego piosenek przegrywanych z taśmy na taśmę słuchało się jak "Radia Luksemburg" przy krańcowo obniżonej jonosferze).
Nawet sobie specjalnie nie zdawaliśmy sprawy z faktu, że były to prawdopodobnie pierwsze w oryginalnej wersji językowej publiczne wykonania w PRL ...
O wyjątkowości naszego eksperymentu przekonała nas potworna chryja, jaka dopadła organizatorów ogólnopolskiej imprezy, z ramienia przedstawiciela zaprzyjaźnionego Mocarstwa, zasiadającego w szanownym jury rzeczonej imprezki.
W owym czasie jedynie słusznym cool i trendy były rozliczne mutacje "kazaczoka" lub też produkcje inspirowane estradowymi osobowościami Muslima Magomajewa i Ałły Pugaczowej ...
Szczególne i wielce egzotyczne klimaty ...
To było zdecydowanie da, da, da ... Ale na pewno nie Wysocki. To wydarzenie podziałało na mnie inspirująco. Szwędanie się, przestawało być szwędaniem się. Coś się otwierało.

* * *

W 1971-wszym wpadłem na Wojtka Belona i właściwie od tego momentu błąkanie się stało się dobrze opracowanym i strategicznie celowym odwiedzaniem setek miejsc (o których istnieniu wcześniej zielonego pojęcia nie miałem, a były to często miejsca zaledwie symbolami awizowane na tajnych mapach sztabowych) wyposażonych na ogół w scenę, czasem w mikrofony, no a przede wszystkim w publiczność.

* * *

"Wolna Grupa Bukowina" gra do dziś, w tym roku obchodzimy 35-tą rocznicę wspólnego grania, zagraliśmy ok. 2000 koncertów (nie graliśmy w Sopocie), sprzedaliśmy ponad 100 tys. płyt z naszymi piosenkami ...
A jednak "Wolna Grupa Bukowina" - to przede wszystkim piosenki Wojtka Belona - to one nadają właściwy, niepowtarzalny charakter zespołowi.
Nie potrafię pisać piosenek jak Belon. Moje piosenki po prostu są inne ... Mógłbym, oczywiście próbować pisać je tak, by mieściły się w klimacie "Bukowiny" - ale mam poważne wątpliwości, czy to szczęśliwy pomysł. To dylemat: mówić własnym głosem, czy "inspirować się" ... Ale to nie mój dylemat.

* * *

Parę lat temu podjąłem współpracę z młodymi muzykami z Jeleniej Góry, założyliśmy wokalną kapelę "Samozwańcza Akademia Dźwięku" - efektem tej współpracy jest kilka(naście) - moim zdaniem - naprawdę ciekawych i pięknie zaśpiewanych piosenek (sporo moich), które zostały zarejestrowane na płycie "S.A.D." ... Przy odrobinie samozaparcia i dobrej woli jest osiągalna (jak sądzę) ... (jak myślę) ...

* * *

Przede wszystkim jednak zapraszam Was do wysłuchania mojej autorskiej płyty "Eldorado".
"Eldorado" - bo to do odkrycia ...
Pisanie o muzyce prawdopodobnie jeszcze nie do końca jest muzyką (jeśli pominąć "grę słów") niech więc laser dłubie w tej cienkiej czerwonej nitce, którą zostawiam za sobą, by nie zabłądzić.

Wojtek Jarociński