design by kryst


kliknij aby przejść na www.dalmafon.pl

1. Szary bluszcz
2. Blues kolejowych mostów
3. Schody
4. Tylko popiół wie
5. Róże na tapecie
6. Nóżki na stół
7. Podanie do góry
8. Eldorado
9. Już widziane (Deja vu)
10. Wczoraj wieczorem
11. Żarówka
12. Łabędzi puch
13. Dmuchany ryż
14. Chwast

ikonka   ELDORADO

Eldorado jest moją pierwszą (a na pewno nie ostatnią) płytą autorską, zawierającą - na moje wyczucie - te rzeczy, z którymi najbardziej się identyfikuję i które najchętniej grywam na swoich recitalach, uważam jednak, że samo nagranie jest tylko niepełną informacją o "muzycznym zaistnieniu", bo tylko żywy koncert daje szansę realnego przeżycia zarówno słuchającym, jak i mnie...

Gdybym miał określić, jaki gatunek muzyczny uprawiam, miałbym kłopot; na ogół obok określenia "piosenka autorska" (które to określenie - z muzycznego punktu widzenia nie za wiele określa) pojawia się hasło "poezja śpiewana". Wojtek Belon czujnie kiedyś zauważył, że poezja nie musi być śpiewana, bo śpiewa sama i świetnie się bez doczepionej do Niej muzyczki ma... Poza tym z poezją jest trochę jak z jazzem: trudno określić miejsce, w którym Ona się zaczyna... jedni odżegnują się od Jacka Kleyffa, a ci drudzy puryści będą zaś niemiłosiernie krzywić się na Garbarka... bo tamto - to przecież jeszcze nie poezja, a to - to już nie jazz... kwestia definicji, ale definiowanie na szczęście do moich obowiązków nie należy i zostawiam je na własny, prywatny użytek.

Moim muzycznym źródłem byli, są i będą Beatlesi. "Strawberry Fields Forever"... z nimi przeżyłem duchowe emocje, przy których wszelkie późniejsze spotkania z "muzą" były szukaniem tego pierwszego spotkania... jak wspomnienie pierwszej miłości...

Wcześnie spotkałem jazz, który odtąd Oceanem mi jest... Kocham kompozycje Jarret'a i Matheny'ego... Polskie fascynacje to Wasowski, Konieczny, Szpilman, Kurylewicz... cudowni, wspaniali kompozytorzy - klarowni, rozpoznawalni po kilku taktach... muzyka lekka, przezroczysta jak wiatr, jak koronka z pajęczyny, ale ile trzeba mieć w sobie cierpienia, ile radości, mądrości, ile bogactwa... i ile pracy trzeba, by osiągnąć tak niebywałą lotność...

"Eldorado" jest moją nauką latania. Czasem myślę - trochę późno... ale na Nią to podobno nigdy za późno.